Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Broń długa taka jak karabiny i strzelby.
ODPOWIEDZ
Wycior
VIP
Posty: 1851
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: Wycior »

Na forum widać zainteresowanie bronią odtylcową. Trudno się dziwić. W karabinach odprzodowych można doskonalić kaliber i skręt lufy, amunicję ewentualnie celowniki. Tymczasem odtylcówki wymagały technicznego wyrafinowania, dając pole do popisu licznej rzeszy wynalazców. Pracowano nad nimi zarówno w USA jak i w Europie, gdzie już od wieków powstawało mnóstwo konstrukcji, głównie cywilnych. Konserwatywni europejscy wojskowi patrzyło na odtylcówki podejrzliwie i niechętnie. Wyjątkiem byli Prusacy ale tych do roku 1864 nie brano poważnie. Także w USA, mimo wcześniejszych doświadczeń z odtylcowym karabinem Halla, zdecydowano się uzbroić piechotę w broń odprzodową. Natomiast amerykańska kawaleria, wolna od europejskich uprzedzeń, odtylcówkami się zainteresowała. Uznano że na koniu odtylcówkę znacznie łatwiej załadować. Zachęciło to konstruktorów i stworzyło w USA pole do eksperymentów. Kawaleria rozważała różne systemy, czasem zamawiała niewielkie partie i testowała je. W Polsce najlepiej znamy Sharpsa, Smitha i Gallagera, głównie dlatego że są dostępne ich repliki. Jednak w wojnie domowej uczestniczyło nie mniej niż 20 różnych typów karabinków kawaleryjskich, licząc tylko te produkowane w USA i oficjalnie przyjęte do uzbrojenia armii federalnej.

Kiedy wybuchła wojna secesyjna wiele rozwiązań karabinków było już dojrzałych i przetestowanych, problemem była możliwość ich szybkiej produkcji. W uprzywilejowanej sytuacji był Sharps, który dysponował własną fabryką. Jednak pod względem technicznym Sharps miał mocnego konkurenta w postaci karabinka Starr. Obydwie konstrukcje miały wiele wspólnego. Pochodziły z tego samego okresu, miały zbliżony kaliber, polegały na uszczelnieniu typu "metal na metal" i używały amunicji w postaci "miękkich", patronów, tzn. płóciennych ewentualnie papierowych. Oto weteran amerykańskiej wojny domowej, karabinek Starr oraz lniany patron do niego. Ten egzemplarz służył w 1 pułku kawalerii z Arkansas:

Obrazek

Twórcą karabinka był Ebenezer Starr - wybitnie uzdolniony amerykański konstruktor. Już wcześniej w swoim rewolwerze DA Starr skutecznie obszedł patent Colta. Ta broń doczekała się później szerokiego zastosowania w wojnie secesyjnej. Natomiast w roku 1858 Ebenezer Starr otrzymał patent nr 21523 na odtylcowy karabinek kapiszonowy. Ów patent obejmował m.in. sposób zapłonu cylindrycznymi pastylkami podawanymi automatycznie z podajnika, o czym można poczytać w opisie patentu, do pobrania tutaj:

https://patentimages.storage.googleapis ... S21523.pdf

Naprawdę istotnym elementem konstrukcji był jednak sposób ryglowania. Wyekstrahowałem to z patentowego rysunku:

Obrazek

Rysunek pokazuje zamek zaryglowany. Niebieski to lufa (a) , czerwony: blok zamka (c), obracający się na osi (d) - granatowy. Zielony to klin zamka (h). Jego skos jest niewielki, co z jednej strony zapewnia mocne dopchnięcie bloku zamka do czoła komory, z drugiej - uniemożliwia otwarcie zamka pod naporem gazów prochowych. W tej sytuacji siła tarcia statycznego całkowicie wystarcza do bezpiecznego unieruchomienia klina. Aby otworzyć zamek wystarczy przesunąć klin (h) w dół, co umożliwia dźwignia (k). Wtedy blok (c) obróci się na osi (d), otwierając komorę.

Od strony lufy blok zamka posiada ostrze (e), którego zadaniem jest przebicie denka patronu w chwil zamykania komory. Od góry ostrze ma rowek, dochodzący do wyjścia kanału zapłonowego, idącego od studni kominka (g). Po odpaleniu kapiszona kanalik skieruje strumień gazów do wnętrza przedziurawionego patronu. W produkcyjnej wersji karabinka ostrza już nie stosowano. Okazało się że przy przylegającym do wyjścia kanału patronie strumień gazów z kapiszona nie ma problemów z przepaleniem papierowego dna patronu. Oto skrzynka zamkowa produkcyjnego karabinka Starra:

Obrazek

Lufa jest wkręcana w gniazdo z przodu skrzynki. Już na pierwszy rzut oka solidność konstrukcji budzi zaufanie. Masywne ścianki zapewniają wystarczającą sztywność aby pod działaniem ciśnienia gazów prochowych nie następowało odkształcenie. Jest to warunkiem skutecznego uszczelnienia.

Pierwsze wojskowe testy prototypu karabinka Starr w styczniu roku 1858 wypadły pomyślnie. Celność była bardzo dobra i nie zaobserwowano żadnych niewypałów. Departament Uzbrojenia USA uznał go za lepszy od Sharpsa. Na zamówienia od wojska karabinek musiał jednak czekać do wojny secesyjnej. W międzyczasie Starr dostarczał armii swoje rewolwery.

Z początkiem wojny fabryka Starra w Bighampton została całkowicie zajęta produkcją rewolwerów. Dlatego Starr wybudował nową fabrykę w Yonkers, która po uruchomieniu zajęła się produkcją karabinków. Budynek fabryki:
Obrazek
Pierwszą partię 600 szt. wojsko zakupiło 30 lipca 1863 r, w cenie 25.00 $ (wraz z akcesoriami). W kolejnych partiach po 1000 sztuk cena spadła do 23.50 $. Łącznie wojsko zakupiło 20601 sztuk kapiszonowych karabinków Starr. Był on czwartym w kolejności (za Sharpsem, Burnside i Smithem) najbardziej rozpowszechnionym kapiszonowym karabinkiem kawaleryjskim wojny secesyjnej (można się ewentualnie spierać o Maynarda). W ogólności najliczniejszym karabinkiem kawaleryjskim tej wojny był Spencer ale ten strzelał amunicją scaloną i wyszedł na prowadzenie dopiero pod koniec wojny. Oto ogólne dane karabinka. Był nieznacznie krótszy i lżejszy od Sharpsa:

Długość całkowita: 956 mm
Ciężar: 3.36 kg
Długość lufy: 533 mm (21")
Kaliber nominalny: .54"
Gwint pięciopolowy o skręcie ~1:42"

Karabinek strzelał lnianym patronem z pociskiem kalibru 0.555", o ciężarze 444 gr i z naważką 62 gr. Całkowita długość patronu: 49.8 mm.

Oto mój karabinek Starra. Ten akurat egzemplarz pochodzi z końcowego okresu produkcji, ale to zasadniczo bez znaczenia bo wersja kapiszonowa była tylko jedna):
Obrazek

Obrazek

Aby wystrzelić z karabinka trzeba przestawić kurek na pierwszy stopień (na zdjęciu o tym zapomniałem ...) i małym palcem przesunąć zaczep dźwigni zamka, pełniącej równocześnie funkcję kabłąka spustu. Ciągnąc dźwignię w dół i do przodu otwieramy zamek, co pozwala wsunąć patron do komory:
Obrazek
Zamykamy zamek, przesuwając dźwignię z powrotem aż zaskoczy na zaczep. Nakładamy kapiszon na kominek. Teraz wystarczy odciągnąć kurek do końca, wycelować i ściągnąć spust. Nic nowego pod słońcem ...
Obrazek

Obrazek
Głównym atutem karabinka jest bardzo solidna konstrukcja zamka, mocniejsza niż u Sharpsa. W chwili strzału zamek jest nie tylko solidnie zaklinowany ale jego blok został statycznie dociśnięty do czoła komory ze znaczną siłą. System uszczelnienia komory przy strzale jest fundamentalną i charakterystyczną właściwością karabinka Starr. Na czerwono: komora lufy, na granatowo: blok zamka:

Obrazek

Blokujący klin jest bardzo masywny, a boczne ścianki skrzynki komory zamka szerokie i grube, co pokazałem wcześniej. Pole działania dla sprężystości w chwili odpalenia jest więc niewielkie, można więc liczyć że dynamiczne otwarcie szczeliny między blokiem a komorą będzie pomijalne. Klinowo-rowkowy kształt złącza tworzy coś w rodzaju elementarnego "uszczelnienia labiryntowego". W każdym razie podwójne załamanie szczeliny utrudnia wyciekającym gazom prochowym nabranie wysokiej prędkości, a to z kolei redukuje erozyjne "wypalanie" złącza.

Obrazek

Niewątpliwą zaletą w stosunku do Sharpsa jest sposób domykania komory. W ostatniej fazie ruch bloku zamka jest równoległy do osi komory. Blok jest zatem dociskany do czoła komory bez poprzecznego przesuwu. W obszarze narażonym na gromadzenie nagaru nie ma tarcia, jest tylko czołowy docisk. Pozwala to na bezproblemowe otwieranie/zamykanie zamka nawet przy bardzo zabrudzonej broni. Przy manipulacji zamkiem tarcie wystąpi oczywiście między blokiem a klinem, ale akurat ten obszar jest przed dymem prochowym i nagarem dobrze chroniony. Geometria klina jest tak dobrana że początkowo dopycha blok szybko ale w ostatniej fazie ruch jest już bardzo wolny, co przekłada się odpowiednio na siłę nacisku.

Aby rozebrać zamek wystarczy wykręcić śrubę zawiasu i od dołu wyjąć dźwignię wraz blokiem zamkowym. Klin trzeba wyjąć od góry, ponieważ jego ruch ku dołowi jest blokowany kołkami po obu stronach skrzynki zamkowej. Uderza prostota wewnętrznej konstrukcji broni, będąca świadectwem
inżynierskiego talentu Ebenezera Starra:
Obrazek
Elementy dociska płaska sprężyna, mocowana śrubką i pracująca pod niewielkim obciążeniem. Ten element gwarantowanie nigdy nie pęknie! Genialną prostotę zamka ilustruje poniższa fotografia. Wszystkiego 7 elementów, łącznie ze śrubami i kominkiem. Klin i blok zamka zrobione są z bardzo twardej stali, odpornej na odkształcenia i zużycie:
Obrazek
Ilustracje z patentu dobrze ilustrują zasadę działania zamka Starra. Jak to się przekłada na realizację w prawdziwej stali? Tutaj wzajemne położenie elementów odpowiednio przy zamku domkniętym i otwartym:

Obrazek

W tej liczącej jakieś 160 lat i eksploatowanej w epoce pukawce zamek wciąż zachował siłę docisku szczelność, co udowadnia wycinając z papieru zgrabne kółka:
Obrazek
Konfiguracją kanału zapłonowego Starr bije Sharpsa na głowę. Krótki, prosty kanał zapłonowy biegnie skośnie ze studni kominka wprost do gniazda w bloku:
Obrazek
Gniazdo posiada wypukłość, która po domknięciu komory ma dociskać wylot kanału zapłonowego do denka patronu. Przy patronie właściwej długości zapłon powinien być niezawodny. Oto historyczne, płócienne patrony do Starra:
Obrazek
Oryginalne pociski miały przy podstawie tylko jeden wąski rowek smarowniczy, tutaj schowany pod płótnem patronu. Co się stanie jeśli patron będzie krótszy od komory? Dokładnie to właśnie wydarzyło się podczas wojny secesyjnej. Karabinek Starr miał pecha, który zmaterializował się w formie pewnego niekompetentnego wojskowego biurokraty z szefostwa uzbrojenia armii USA. Doszedł on do wniosku że skoro patrony Starra i Sharpsa są podobne to przecież można tych od Sharpsa użyć też do Starra. Uprościłoby to logistykę i zapewne dałoby jakieś oszczędności. Niestety, samo ogólne podobieństwo nie wystarczyło.

Po pierwsze, kaliber pocisku Sharpsa był minimalnie mniejszy niż Starra (.52" do .54"). Użycie amunicji Sharpsa pogorszyło więc w nieunikniony sposób tak wcześniej chwaloną celność Starra. Po drugie, komora Starra była nieznacznie dłuższa niż u Sharpsa, w związku z czym oryginalne Patrony do Starra były dłuższe niż te do Sharpsa. Po wpakowaniu patron Sharpsa do komory Starra między dnem patronu a gniazdem bloku pozostawał odstęp. Tutaj pojawił się problem ponieważ kanał zapłonowy wchodził do komory pod kątem. Dopóki denko przylegało do wylotu kanału zapłonowego nie było problemu ale przy odstępie strumień się rozpraszał i mógł denka nie przepalić. Zaczęły zdarzać się niewypały i można zrozumieć że w efekcie notowania Starra w wojsku poleciały na łeb, na szyję. Według zbadanej w latach 1863/64 opinii 78 oficerów federalnej, aż 61 kwestionowało przydatność karabinka, wskazując na niepewny zapłon. Tak Starr stracił dobrą opinię. Co prawda niezasłużenie ale kogo to obchodzi?

Przyrządy celownicze są typowe dla epoki, z celownikiem przerzutowym dającym się nastawić na 100, 300 i 500 jardów. Dla mnie obraz przyrządów jest czytelny i pozwalający na szybkie uchwycenie celu (przynajmniej na dystansie 100 jardów):
Obrazek
Mechanizm zamkowy tylnosprężynowy, klasyczny. Sprężyna główna blokowana śrubką:
Obrazek

Pierścień do zaczepienia bandoliera jest zamocowany w ustalonym położeniu a nie na szynie jak w większości karabinków kawaleryjskich:

Obrazek

Mankamentem Starra jest możliwość odpalenia kapiszona przed całkowitym zamknięciem zamka. Nie ma tu niestety żadnego zabezpieczenia jak u Sharpsa czy Burnside.

Nie licząc punc odbiorczych karabinek nosi kilka standardowych oznaczeń. Na płycie zamka mamy nazwę i siedzibę producenta:
Obrazek
To samo jest powtórzone na lufie:
Obrazek
Tuż za zamkiem wymieniony jest patent:
Obrazek

Osoby zainteresowane zakupem karabinka Starra może zaskoczyć problem numerów seryjnych. W ofercie kiepskich lub mało kompetentnych firm aukcyjnych w opisie karabinka często brakuje numeru seryjnego. Każdy karabinek Starr oczywiście miał numer. W odróżnieniu od Smitha, Burnside, Maynarda itp. u większości Starrów numer seryjny może jednak nie być widoczny. Niekiedy jest on nabity z prawej strony komory nad osadą, ale w większości egzemplarzy numer występuje na spodzie komory:
Obrazek
Jak pokazałem wcześniej numer jest nabity także na bocznej powierzchni klina i ten będzie widoczny po otwarciu zamka. Jeżeli trafi się sprzedający twierdzący że numeru seryjnego brak, to są w zasadzie dwie możliwości:
- Sprzedający nie wie gdzie numeru szukać (-> gość bez pojęcia: najlepiej od takiego uciekać!).
- Zamek nie daje się otworzyć. Przy pordzewiałym fancie opcja bardzo realistyczna (-> oszust/handlarz złomem: uciekać jeszcze szybciej).
Numer seryjny jest nabity także na bloku zamka oraz na spodniej części warkocza skrzynki zamka, z tym że ich odczytanie wymaga już rozłożenia broni:
Obrazek
Ponieważ szczelność Starra zależy od dokładnego współdziałania i spasowania czterech elementów (lufa, skrzynka, blok i klin), to przynajmniej ich numery powinny być zgodne. Jeżeli nie są to mamy składaka o wątpliwej być może szczelności.

Pod koniec wojny powstała wersja karabinka na nabój bocznego zapłonu (Spencer). Niezbędne modyfikacje były niewielkie i wojsko w roku 1865 zakupiło 5001 egzemplarzy tego wariantu (po 20 $ sztuka). W ten sposób Starr był jednym z niewielu (obok Joslyna i Gallagera) karabinków które zaczęły wojnę jako kapiszonówki a skończyły ją w wersji na nabój zespolony.

Karabinka Starra używano przeważnie na zachodnim teatrze działań. Był na uzbrojeniu następujących pułków kawalerii USA: 1 Arkansas, 13 Illinois, 9 Iowa, 5 Kansas, 2, 11 i 12 Missouri, 24 New York.
rafcik1976
Posty: 8
Rejestracja: ndz 16.sty.2022 - 12:07
Moja broń: Sharps cavarly

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: rafcik1976 »

Witam, jestem nowy tu na forum. Muszę pogratulować wiedzy historycznej, super się czyta Pana posty. Odnośnie karabinka, to pewnie gdyby nie zlikwidowano ostrza w bloku zamka to nie było by takich problemów z krótszą amunicją sharpsa.
Wycior
VIP
Posty: 1851
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: Wycior »

1. Witaj na forum, Kolego!

2. Amunicja Sharpsa: możliwe, ale nie ma pewności. Konfiguracja kanału zapłonowego w seryjnej wersji karabinka była inna niż w patencie. Kanał wchodził do komory pod dość dużym kątem, co specjalnie pokazałem na zdjęciach. W takim wariancie opisany w patencie żłobek na górnej powierzchni kolca, który miał kierować strumień w głąb patronu, mógłby nie funkcjonować.
rafcik1976
Posty: 8
Rejestracja: ndz 16.sty.2022 - 12:07
Moja broń: Sharps cavarly

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: rafcik1976 »

A jak taka konstrukcja zamka spisywała się w warunkach bojowych, możliwego zapiaszczenia, czy czasem nie dochodziło do braku możliwości domknięcia bloku? Drugie pytanie: czy mimo użycia dobrej jakości stali jak na tamte czasy, nie następowało zużycie klina blokującego blok zamka? Sama koncepcja domykania i uszczelniania bardzo mi się podoba. Ja posiadam Sharpsa Cavarly od Saquaro z gilzami z zaworkiem i jak zauważyłem przy zamykaniu bloku czasami mocniej przyciera niektóre gilzy, tak jakby ten zaworek w niektórych mocniej wystawał, ciekawe czy za jakiś czas nastąpi zużycie przez to gilzy i kominka wewnętrznego. Rozwiązanie Starra na domykanie jest moim skromnym zdaniem lepsze.
alterjorge
Posty: 72
Rejestracja: sob 06.lis.2021 - 22:58
Moja broń: brak

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: alterjorge »

Oryginalne karabiny odtylcowe ( wyjąwszy pewne nadmiernie udziwnione konstrukcje) w warunkach bojowych spisywały się zazwyczaj dobrze. Ze Starr,a miałem okazje strzelać,- w warunkach pokojowych :-))) - ponad 20 strzałów w jednej serii, żadnego niewypału.
Wycior
VIP
Posty: 1851
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: Wycior »

1. O jakichś specjalnych problemach z niedomykaniem zamka itd. Starra nic mi nie wiadomo. Podczas wojny secesyjnej skarżono się przede wszystkim na niewypały, ale te były spowodowane niewłaściwą amunicją.

2. Zużycie bloku zamka i klina. Najbardziej narażone na zużycie było czoło bloku, które zamykało komorę. Ostatecznie tkwiło w miejscu gdzie gazy prochowe osiągały największa temperaturę i ciśnienie. Tym niemniej kontakt bloku z komorą odbywał się przez wzdłużny docisk ale bez poprzecznego tarcia, jak w Sharpsie. Tarcie występuje oczywiście między klinem tylną powierzchnią bloku zamka. W ostatniej fazie domykania docisk powierzchni trących jest nawet dość mocny. Jednakże te powierzchnie są chronione przed dymem i nagarem prochowym, m.in. dlatego że w chwili strzału pozostają dociśnięte. Mój karabinek na pewno był w użyciu i prawdopodobnie nawet intensywnym. Wskazują na to normalne ślady eksploatacji na osadzie i innych elementach. Tym niemniej trące o siebie powierzchnie bloku zamka i klina pozostały gładkie. Te elementy musiały być polerowane podczas produkcji. W trakcie eksploatacji wystarczało dbać aby były nasmarowane. W tych warunkach nawet po kilku tysiącach cykli otwierania/zamykania nie spodziewałbym się jakiegokolwiek zauważalnego zużycia
rafcik1976
Posty: 8
Rejestracja: ndz 16.sty.2022 - 12:07
Moja broń: Sharps cavarly

Re: Starr Star! O mało znanym karabinku jankeskiej kawalerii

Post autor: rafcik1976 »

Dzięki za szczegółowe informacje. Wydawać by się mogło, że przed 160-ciu laty wiedza na temat metalurgii była uboższa niż dzisiaj, a jednak konstrukcje zaprojektowane przez inżynierów, a nie przez księgowych jak obecnie, pewnie przeżyją współczesne rozwiązania. Proszę uprzejmie o regularne zamieszczenie takich rysów historycznych :ok:
ODPOWIEDZ