Pedersoli Scout Carbine kit .32".

Broń długa taka jak karabiny i strzelby.
Czarnowidz
Stary bywalec
Posty: 1140
Rejestracja: pt 18.lis.2011 - 21:37
Lokalizacja: 3Miasto
Moja broń: Remington NMA1858 uberti TI, Kentucky flintlock

Re: Pedersoli Scout Carbine kit .32".

Post autor: Czarnowidz »

No witam.
W poprzednią sobotę zrobiłem test. Wyciągnąłem osadę na słońce i patrzyłem czy nadal będzie się "pocić". Niczego takiego nie zaobserwowałem. Uznałem więc że spróbuję położyć wosk. Dla pewności zaczekałem do poniedziałku. Położyłem trzy warstwy bezbarwnego wosku w paście "starwax" na co mi zeszedł cały dzień. Po każdej warstwie tak jak podaje instrukcja czekałem trzy godziny i polerowałem szmatką. Kolejnego dnia jako że przyszedł nowy specyfik do metalu zabrałem się za jego nakładanie na części i składanie wszystkiego w całości. Skończyłem w piątek. Poniżej wrzucam fotki efektu finalnego:
PXL_20260626_101437164.jpg
PXL_20260626_101541181.jpg
PXL_20260626_101552472.jpg
PXL_20260626_101601310.jpg
PXL_20260626_101619995.jpg
PXL_20260626_101808162.jpg
PXL_20260626_101938620.jpg

Tym nowym środkiem do metalu jest produkt z zdjęcia poniżej:
PXL_20260628_190024646.jpg

To wosk microkrystaliczny. Amerykanie się nim zachwycają więc stwierdziłem że spróbuje. Do jego zalet w stosunku do oleju można zaliczyć to że po jego użyciu powierzchnia jest sucha i nie przyklejają się do niej paprochy i brud. Do wad to że jego nakładanie jest dość pracochłonne i jest dość drogi choć choć przyznać trzeba że całkiem wydajny. Jak będzie z jego skutecznością czas pokarze...

Zdecydowałem się na niego że względu na styk drewna z metalem a konkretnie lufy w łożu. Chciałem by to miejsce było chronione ale jednocześnie nie chciałem by olej do metalu wsiąkał w drewno. Tu mamy suchy styk wosku do metalu z woskiem do drewna. Tyle teorii a jej słuszność zweryfikuje czas...

Jeśli chodzi o drewno to przyznać się muszę że pierwszy raz uzyskałem po olejowaniu i wosku pełen połysk. Myślę że może to być zasługa oleju tungowego. Po oleju lnianym udało mi się to raz choć i wtedy połysk był nieco słabszy niż teraz. Zdjęcia tego nie oddają. W rzeczywistości osada świeci się jak pokryta świeżym lakierem. Niestety jak to z połyskiem jest dość nietrwały. W miejsca które dotyka się palcami na skutek kontaktu wosku z potem robią się matowe.

A teraz co poszło nie tak:
1. Długo schnący olej tungowy. Jeśli dobrze liczę to schną ponad 6 tygodni. Olej lniany jest jednak szybszy. W dwa tygodnie było by po sprawie... W przyszłości spróbuję użyć mieszanki oleju tungowego i pokostu lnianego w proporcjach 2:1 i terpentyną której ilość będę stopniowo zmniejszał.

2. Użyłem wosku bezbarwnego. Gdy jest go mało jest przeźroczysty jednak tam gdzie jest go więcej np. w porach widać go jako białe miejsce. W przyszłości na chociaż na pierwszą warstwę będę używał jasnego wosku barwionego. Żółty mniej rzuca się w oczy niż biały.

3. Wełna stalowa. Na buku i i drewnie bez porów nie ma problemu. Na orzechu pył z połamanych włókien wpada w pory i trudno go potem wydostać. W silnym słońcu świeci potem jak brokat. Efekt nie jest mocny ale da się zauważyć. Niestety nie ma dla niej za bardzo alternatywy. Papiery ścierne do drewna kończą się na gradacji 400. Papierów wodnych nie można używać bo brudzą. Gąbki ścierne szlifują wszystko oprócz tego co chcemy (głównie zaokrąglają krawędzie) a włókniny ścierne bardzo szybko się zużywają i mam wrażenie że są bardziej chropowate niż wynika to z ich opisu. Ich gradację podawane są jako przedział wartości. Założyć trzeba że to ta najniższa liczba podana przez producenta. Bywało że poprawiałem po nich wełną stalową...

4. Wkręty - przebój Pedersoliego. O problemach z wkrętami trzymającymi zamek już pisałem. Teraz doszły wkręty do drewna.
Pedersoli w KIT-ach dla oszczędności używa jako wkrętów technologicznych współczesnych ocynkowanych wkrętów na śrubokręt krzyżakowy. To nimi są zamocowane elementy w momencie gdy replika trafia w nasze ręce. Po obrobieniu części, przy końcowym montażu wymienia się je na docelowe wkręty "historycznie poprawne" które dostajemy w torebce strunowej.
Różnice między nimi widać na zdjęciu poniżej:
PXL_20260626_093634060.jpg

Jak widać na zdjęciu wkręt docelowy ma część bez gwintu czego nie ma technologiczny. Przed wkręceniem docelowego trzeba rozwiercić otwór w który będziemy go wkręcać na głębokość równą tej części bez gwintu wiertłem o nieco mniejszej średnicy. Ja tego nie zrobiłem i do wkręcenia ich musiałem użyć bardzo dużej siły. Mimo że użyłem mosiężnego śrubokręta uszkodziłem rowek w wkręcie! (sic!). Najlepiej zrobić to po obrobieniu części a przed barwieniem.

Jeśli dobrze się przyjrzycie to zauważycie że wkręt docelowy i technologiczny mają inny skok gwintu. Powoduje to że przy wkręcaniu wkręta docelowego w otwór w którym wcześniej wkręcony był wkręt technologiczny zwoje gwintu na wkręcie i tego wykonanego w drewnie wcześniej przez wkręt technologiczny nie trafiają na siebie a wkręt docelowy zrywa pierwsze i ostatnie zwoje! Jeśli do tego dodamy dużą siłę potrzebną do wkręcenia tej części bez gwintu to jesteśmy na granicy przekręcenia wkręta w drewnie! Ech...
ODPOWIEDZ