Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Przeróbki broni CP, naprawy oraz ciekawe akcesoria CP.
ODPOWIEDZ
amigo
Bywalec
Posty: 278
Rejestracja: pn 03.kwie.2017 - 19:07
Moja broń: za dużo się tego uzbierało : )

Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: amigo » pn 18.gru.2017 - 09:32

Ogólnie wiadomo jak czyścić i konserwować współczesne repliki broni, a jak to się ma do broni zabytkowej XIX wiecznej.
Chodzi mi o takie sprawy jak :
- jak konserwować/ czyścić po raz pierwszy taki egzempalarz aby nie usunąć zbytnio patyny i pozostawić w stanie nienaruszonym resztki oksydy, czy
powszechnie stosowane środki do broni będą ok czy niebardzo bo mogą np zaszkodzić
- jeżeli broń jest w pełni sprawna do strzelania to czy czyścimy tak samo jak repliki czyli ciepła woda z płynem do naczyń czy zdecydowanie coś innego
Domyślam się, że na forum są posiadacze i użytkownicy starej broni i może zechcieliby się podzielić swoim doświadczeniem w tym temacie.

Biker
Bywalec
Posty: 189
Rejestracja: pn 16.maja.2016 - 11:34
Moja broń:

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: Biker » wt 19.gru.2017 - 09:42

Ja bym czyścił tak samo replikę jak i oryginał.

Derek
VIP
Posty: 739
Rejestracja: pt 13.maja.2016 - 22:03
Lokalizacja: www.celpal.org
Moja broń: brak

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: Derek » wt 19.gru.2017 - 15:25

Amen

amigo
Bywalec
Posty: 278
Rejestracja: pn 03.kwie.2017 - 19:07
Moja broń: za dużo się tego uzbierało : )

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: amigo » wt 19.gru.2017 - 17:14

Sądzę, że doprowadzenie "dziewiczej" starej broni - znaczy długo " nie rusanej " to nie jest taka prosta sprawa dla kogoś bez doświadczenia w temacie i można daną sztukę koncertowo spartolić obniżając drastycznie jej wartość historyczną jak i materialną. Pewnie dla laika lepiej nic przy takiej sztuce nie robić lub ewentualnie jakiś olej do broni bo chyba stara oksyda po tym nie spłynie a korozję chyba trochę przystopuje, no i faktycznie pokazać komuś obeznanemu z takimi starociami.
Przeglądając tak z ciekawości amerykańskie aukcje broni zabytkowej zauważyłem spore różnice cen za taki sam typ. Taki dajmy na to pospolity Colt Navy 1851 potrafi kosztować około 1500-2000 $ ale jest też sporo sztuk za 4000-4500 $ . Te droższe wcale dużo lepiej nie wyglądają , od czego te różnice cenowe zależą - zdatność do użytkowania/strzelania czy raczej stan wizualny. Są też sztuki " tanie " za niespełna tysiąc dolarów ale widać,że to takie raczej destrukty, no i są sztuki drogie za ok 6 -12 tyś $ i więcej ale albo są jakieś nietypowe z grawerunkiem lub komplety w pudełkach z oryginalnymi akcesoriami. Jaka jest klasyfikacja stanu zachowania np średni/dobry/doskonały - od czego to zależy ?

amigo
Bywalec
Posty: 278
Rejestracja: pn 03.kwie.2017 - 19:07
Moja broń: za dużo się tego uzbierało : )

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: amigo » wt 19.gru.2017 - 21:38

Te przykładowe colty to oglądałem na amerykańskiej stronie collectorsfirearms.com - niestety nie potrafię wstawic/przekopiować tych ofert.
Jestem zaskoczony, że zdatność zabytkowej broni do strzelania podnosi jej wartość, co ciekawe na tym amerykańskim portalu z starą bronią za bardzo nie przywiązuje się uwagi do stanu technicznego broni pod względem strzeleckim - brak opisów i zdjęć stanu luf, kominków natomiast dużo uwag na temat zgodności numerycznej, stanu resztek oksydy i jej koloru, koloru patyny , orginalności śrubek itp . Sądzę po tym, że raczej w takiej zabytkowej broni kwestia pełnej sprawności jest drugorzędna i takie sztuki idą raczej " do gabloty" . Może nawet do środka mało kto zagląda tylko pucuje tylko z zewnątrz.

amigo
Bywalec
Posty: 278
Rejestracja: pn 03.kwie.2017 - 19:07
Moja broń: za dużo się tego uzbierało : )

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: amigo » wt 19.gru.2017 - 22:31

Faktycznie - są jednak też zdjęcia wnętrza luf przy niektórych egzemplarzach i jakie obszerne opisy historyczne. A jak jest z rynkiem kolekcjonerskim na taką broń czarnoprochową w Polsce bo np. kolekcjonerka starej broni nitro to patrząc po ofertach sklepów to kwitnie ( z takimi np Visami to się robi szalenstwo cenowe )

Awatar użytkownika
Wena2k432
Bywalec
Posty: 326
Rejestracja: wt 26.kwie.2016 - 07:55
Moja broń:

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: Wena2k432 » śr 20.gru.2017 - 07:00

Na początku chciałem zaznaczyć, że zdaje sobie sprawę, że wiedza na temat identyfikacji broni (tak modelu, stanu, jak i autentyczności) oraz prawidłowego jej odnawiania, nie jest czymś czego można nauczyć się w kilka dni. Wiem, że również wiąże się to z wydatkami i nie wszystko zostanie nam tu podane jak na tacy. Dlatego dzięki ruszniku za twoje cenne wskazówki. Bo niestety na chwilę obecną jestem dyletantem i o ile potrafię w miarę ocenić i kupić używaną, tanią włoską replikę, to niestety zakup broni oryginalnej stanowi dla mnie problem. I nie mówię tu nawet o kasie, tylko o tym, żeby nie wyjść na jelenia. A łowców jeleni w ogłoszeniach broni sprzedawanej w Polsce i nie tylko wcale nie brakuje ;)

Wracając do tematu oceny stanu broni zamieszczonej w ogłoszeniach. Zamieszczam cztery linki do sklepu w Holandii, który handluje militariami. Wszystkie linki dotyczą Colta 1860,wszystkie egzemplarze oceniane są jako "very good" (niestety nie znalazłem żadnego w stanie "mint"), a cena waha się między 2750, a 4975 euro. Oczywiście zdjęcia, jak to zdjęcia nie pokazują wszystkiego, a opis jest bardzo szczątkowy. Jedynie na co taki laik jak ja zwrócił uwagę, to fakt, że dwa droższe egzemplarze posiadają zgodną numerację oraz fakt, że egzemplarz posiadający najładniejszą oksydę jest najtańszy ;)

http://www.bolk-antiques.nl/inventory/r ... ro-1220150

http://www.bolk-antiques.nl/inventory/r ... ro-1237470

http://www.bolk-antiques.nl/inventory/r ... ro-1160376

http://www.bolk-antiques.nl/inventory/r ... 50-1237469

Awatar użytkownika
Wena2k432
Bywalec
Posty: 326
Rejestracja: wt 26.kwie.2016 - 07:55
Moja broń:

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: Wena2k432 » śr 20.gru.2017 - 11:36

Colta 1860 wybrałem przypadkiem. Głównie dlatego, że na tej stronie było kilka egzemplarzy - celowo wybrałem po dwa 3 i 4 śrubowe i różniące się wyraźnie ceną. Mimo znacznych różnic w stanach zachowania, które sam wskazałeś, wszystkie są sklasyfikowane jako "bardzo dobry". Oczywiście gdybym był zainteresowany skontaktowałbym się z firmą i poprosił o dodatkowe zdjęcia i lepszy opis. Dodatkowo poszukałbym informacji w literaturze i zerknął na podobne Colty wystawione w innych sklepach i aukcjach. Jednak i tak prawidłowe określenie stanu i wartości byłoby dla mnie trudne. Choćby ta nieszczęsna oksyda; światełko w głowie zapaliła mi różnica w cenie, ale nie byłbym w stanie orzec, że jest nieoryginalna. Niestety jeszcze trudniej jest z bronią rzadziej spotykaną, gdzie informacji jest mało, lub co gorsza trzeba sprawdzać, czy to nie podróba :(

Widzisz ruszniku na tak prostym przykładzie widać, że ty masz większą wiedzę i dostrzegasz znacznie więcej niż laik :ok:

amigo
Bywalec
Posty: 278
Rejestracja: pn 03.kwie.2017 - 19:07
Moja broń: za dużo się tego uzbierało : )

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: amigo » śr 20.gru.2017 - 12:57

Zakup starej broni to jak hazard- można trafić 6 w Totka lub poważnie wtopić, ale emocje pewnie są!
Podejrzewam że poruszanie się po tym rynku przypomina chodzenie po polu minowym , a jak widać stawki są niemałe i mistrzów picu i podróbek nie brakuje.

Wycior
VIP
Posty: 1266
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Konserwacja i czyszczenie zabytkowej broni

Post autor: Wycior » śr 20.gru.2017 - 13:32

amigo pisze:
pn 18.gru.2017 - 09:32
jeżeli broń jest w pełni sprawna do strzelania to czy czyścimy tak samo jak repliki
Typowy problem zabytkowych oryginałów: większość oksydy nie ma i nigdy nie miała. Efekt: podatność na korozję. W takim zabytku z wierzchu wszystko gładkie, błyszczy albo prezentuje patynę, lecz pod drewienkiem są wżery po rdzy. Spowodowała to woda, która kiedyś tam niezauważenie wniknęła i miała mnóstwo czasu na krecią robotę. To samo z pobojczykiem w jego drewnianym kanale. Dopóki pukawka wisi nad kominkiem kłopotu może nie być, ale my chcemy strzelać. Zawilgocenie w niewidocznych miejscach może nastąpić nawet na strzelnicy w dżdżysty dzień, o myciu nawet nie wspominając. Wilgoć pod osadą trzeba zwalczać - oczywistym sposobem wydaje się wyjęcie lufy.

Rewolwery można rozłożyć na części, w dubeltówkach, niektórych pistoletach i sztucerach myśliwskich lufa jest wyhaczalna. W pozostałej broni - zwłaszcza wojskowej - jest problem. Wymontowanie lufy wymaga wykręcenia śruby warkocza i zdjęcia bączków, wybicia klinów albo - najgorszy przypadek - wybicia przetyczek. Do tego może dojść np. zdjęcie antabki, jak w sztucerach Lorenza, itd.

IMHO rozbieranie broni historycznej należałoby ograniczać, gdyż prowadzi to wolnego może ale stałego i nieuniknionego zużycia - wytarcia osady pod bączkami, wyrobienia otworów na kliny czy przetyczki, itd. Wyciąganie/wkładanie lufy nie wpływa też dodatnio na skupienie ani na stabilny ŚPT. Dobrze byłoby myć lufę w osadzie z wykorzystaniem np. myjki parowej albo wężyka wkręcanego zamiast kominka. Niezależnie od metody między osadę a lufę zawsze może dostać się woda. Wystarczy odrobina. Dlatego IMHO strzelając z takich oryginałów warto profilaktycznie zabezpieczyć lufę od spodu. Oczywiście w razie potrzeby trzeba koniecznie uodpornić też osadę w kanale lufy. Myślę że tutaj nie popełni się błędu (?) cierpliwie smarując olejem lnianym 50/50 z terpentyną do momentu aż drzewo przestanie pić (tzn. często po miesiącu ...).

Opiszę swoje doświadczenia - liczę że Koledzy je krytycznie ocenią i pokażą inne metody. Idąc za radami z literatury wypróbowałem smar do pomp wodnych stosowany w przedwojennych pojazdach (Water Pump Grease), do kupienia w sklepach dla miłośników starych aut. Smar świetnie przylega do metalu, nie zmywa się nawet wrzątkiem, ma jasnobrązowy kolor i nie plami. Jest neutralny do drewna i je zabezpiecza. Można ograniczyć się do przesmarowania kanału osady, spodu lufy i pobojczyka wraz z dławikiem-blokadą. Można pójść dalej i wypełnić całą przestrzeń między lufą a osadą - wtedy woda nie ma szans dostać się do wnętrza. Smar spowoduje tu "przyssanie" lufy do osady, co sprawia że ponowne rozbieranie wymaga cierpliwości. Przyssanie to jednak nie przyklejenie. Wystarczy umiejętne wpuszczenie powietrza w szczelinę i unikanie pośpiechu. IMHO ponownie rozbieranie nie będzie potrzebne i można z broni strzelać i ją myć bez obawy korozji w niewidocznych miejscach.

ODPOWIEDZ