Krótka historia trzpienia w lufie

Broń długa taka jak karabiny i strzelby.
alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Karabin był oczywiście przeznaczony dla strzelców, używali go żuawi jak już powstała ta formacja. Sorry za nieścicłość. Co do amunicji to jeszcze wiem niewiele.
P.S. Darku zapraszam na kawę, nie zapomnij aparatu, karabin jest już gotowy, rusznik nadał mu ostatniego szlifu , więc można fotografować.

Derek
VIP
Posty: 841
Rejestracja: pt 13.maja.2016 - 22:03
Lokalizacja: www.celpal.org
Moja broń: brak

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Derek »

Fajna książka na temat wojsk włoskich https://web.ipmsusa3.org/content/armies ... volunteers
Czytałem tylko tą recenzję a na jednej z opublikowanych stron pisze, że karabin Mazocchi'ego był odpowiednikiem - kopią karabinu francuskiego zatem prawdopodobnie używał też amunicji wzorowane na francuskiej.

Jest i ebook do nabycia https://books.google.pl/books?id=vNJjDw ... NE&f=false

Wycior
VIP
Posty: 1352
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior »

W wymienionej przez kolegę Dereka książce wojskom papieskim jest poświęconych niestety tylko niecałych pięć stron i dwie barwne plansze. Dużo więcej informacji zawiera francuski Tradition Magazine HS No 13 (80 stron), w całości poświęcony armii papieskiej tego okresu (la neuvieme croisade 1860-70). W rozdziale poświęconym żuawom podano, że początkowo głównym uzbrojeniem były francuskie karabiny strzelców Mle 1840 (a więc systemu Delvigne) z bagnetem jataganowym Mle 1842. Wygląda na to że Francuzi wykorzystali okazję "wypchnięcia" przestarzałego już sprzętu. Sądząc po obecności trzpienia i wyglądzie celownika Mazocchi wzorował się zapewne na francuskim karabinie strzelców Mle 1846. Był on wówczas wciąż regulaminowym uzbrojeniem żabojadów i może dlatego nie mieli ochoty się go pozbywać. Wolno założyć że dla pozyskania skuteczniejszej broni armia papieska musiała we własnym zakresie zlecić jej produkcję. Przypuszczalnie karabiny Mazocchiego wydano początkowo żołnierzom batalionu franko-belgijskiego i ci zachowali je po przemianowaniu na żuawów. Nowo wcieleni ochotnicy dostali prawdopodobnie starszą broń francuską.

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Tu ciekawy artykuł o samym bagnecie, ale jest parę ciekawostek o samym karabinie:https://en.calameo.com/read/0041573263bee38e81ae7

Wycior
VIP
Posty: 1352
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior »

Bardzo ciekawy materiał. Z wyglądu karabin Mazzocchiego jest bardzo podobny do francuskich Mle 1846/1853 - trudno dostrzec różnice. Taka sama jest długość (1262 mm) i ciężar (4.46 kg). Można chyba założyć że strzelano pociskami w stylu Tamisiera. Nieracjonalnie przypuszczać że dla 1000 karabinów był sens wymyślać nową amunicją.

Podobieństwo karabinu Mazzocchiego do broni francuskiej wydaje się logiczne. Papiescy nastawiali się na broń francuską a własna produkcja nie powinna od niej za daleko odbiegać, tak ze względów taktycznych jak i logistycznych. O ile jednak broni francuskiej z tego okresu zachowało się sporo, to karabinów Mazzocchiego zostało zapewne bardzo niewiele (ciekawe ile?). Poza tym karabin ten ma prawie na pewno przeszłość bojową i był świadkiem ważnych wydarzeń historycznych. Dlatego, @alterjorge, czapka z głowy, wyhaczyłeś niesamowity, unikalny zabytek, do tego pięknie zachowany.

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Karabinów Mazzocchi'ego zachowało się niewiele, jest opisywany jako rzadki . Rzeczywiście na pierwszy rzut oka przypomina karabin Mle1846/53 ale płyta zamka i kontrblacha są inne niż w broni francuskiej. Karabiny te były pod Castelfidardo, w San Angelo i Manteną, były przy wizycie Piusa IX w obozie wojskowym strzelców i żuwawów, o czym szczegółowo pisze Adam Dąbrowa -Morawski, naoczny świadek tej wizyty, zresztą wówczas już w służbie w zouave pontificale. Co do amunicji, to myślę, że nie wynajdowano nic nowego, nie było chyba takiej potrzeby, sprawdzę przy przestrzeliwaniu pociski od Kol. Wyciora, dobrze chodziły w karabinie szaserów ( 17,8), tu do lufy wchodzą z wyraźnym oporem ( Mazzocchi to kaliber 17,6), sądzę, że bez kalibracji się nie obejdzie. Dotąd nie udało mi się ustalić, czy miał przerobiony uchwyt na bagnet z jataganowego na tulejowy, czy nie. Na lufie nie ma śladów takiej przeróbki, albo może nie dostrzegam, bo nie mam wprawy, ale skoro widziałem na zdjęciu bagnet jataganowy do Mazzocchiego z numerem 696 a mój karabin ma 615, to by znaczyło, że jednak był przerabiany uchwyt na bagnet. No to i jeszcze parę innych rzeczy jest do ustalenia.

Wycior
VIP
Posty: 1352
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior »

Zaczepy na bagnet były zwykle lutowane do lufy "na styk" spoiwem mosiężnym. W takim przypadku przy fachowo zrobionej przeróbce na lufie mógł nie zostać żaden widoczny ślad po odlutowaniu pierwotnego zaczepu.

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

To teraz potrzeba ustalić kiedy i dlaczego zrezygnowali z bagnetów jataganowych?

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Chciałem napisać o dzisiejszym strzelaniu z Mazzocchiego, ale co napiszę post, to okazuje się, że nie mogę wysłać na forum, bo już jestem wylogowany.

Wycior
VIP
Posty: 1352
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior »

W przypadku dłuższej pracy nad postem problem jest znany. Widocznie administacja forum uznała że tylko krótki, spontaniczny post (w rodzaju: "Pomóżcie, rozdęło mi lufę!") to dobry post. Możliwe remedia:
1. Napisz post w zewnętrznym edytorze, potem zaloguj się na forum i wklej gotowy tekst posta.
2. Napisz post na forum i spróbuj wysłać. Jeżeli się okaże że jesteś wylogowany, to - zanim zrobisz cokolwiek innego - cofnij do poprzedniego ekranu. Zobaczysz okienko edycyjne z dopiero co napisanym postem. Skopiuj cały post do schowka ([Ctrl-A],[Ctrl-C]), ponownie się zaloguj i wklej schowek ([Ctrl-V]).

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Postaram się wypowiadać na sposób Lakonów :) Karabin chciałem bardziej sprawdzić technicznie więc z wolnej ręki strzały, wziąłem też tylko 10 naważek 50 grs i tyleż pocisków w stylu Tamisiere, które dostałem od Kol. Wyciora, za co mu najuniżeniej dziękuję. Pociski były z dwóch partii , już wiem, które są za luźne. Strzelanie naprawdę emocjonujące, karabin bardzo celny, biorąc pod uwagę fakt, że przyrządy są wyskalowane na 150 metrów umieszczenie wszystkich przestrzelin w tarczy na 50 uważam za satysfakcjonujące. Na naważce 50 grs pociski wchodziły bokiem ( trzy strzały, na godz.11, 4 i 5 ). Zwiększenie naważki do 60 grs już skutkowało lepszym efektem, wszystko w czarnym, nawet 10 była. Celowanie było mocno niedokładne, bo pod tarczę, w zasadzie w kępkę suchej trawy pod tarczą, ale dało się. Strzelałem z prochu A1, smar do pocisków lube 1000 utwardzone lekko woskiem z odrobina rycyny, żadnych problemów z ładowaniem, pociski wchodziły z lekkim oporem i opierały się na trzpieniu. Myślę, że warto sprawdzić inny typ pocisku, bo ten ma chyba za głęboki wgłębienie denne, ale to jedynie przypuszczenia,jeszcze wiele testów przede mną. Bardzo odpowiada mi składność tego karabinu, w zasadzie można podrzucić i już leży jak do strzału, myślę, że to zasługa dobrze wyprofilowanej kolby. Generalnie- Mazzocchi zrobił bardzo dobry karabin, sądziłem, że trzpień i jeszcze zwężona komora to przerost formy nad treścią, ale ma to sens, co dziś się potwierdziło. No i tym sposobem, po 150 latach carabina de corpo cacciatore pontifici znów strzela :lol:
P.S. Możliwe, że pojawi się u mnie i Dorn, ale to się okaże już po Nowym Roku, bo nie wiem, czy niedawno nabyty Lorenz Jagerstutzen został wykastrowany czy nie :) :) :)

Derek
VIP
Posty: 841
Rejestracja: pt 13.maja.2016 - 22:03
Lokalizacja: www.celpal.org
Moja broń: brak

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Derek »

No pięknie i jeszcze klasyczny Dorn :) no Jorg będziesz miał kolekcję niezłą.
Co do samych testów karabinu ustaw dwie tarcze jedna nad drugą. Celujesz w dolną powtarzalnie a wynik masz na górnej. Wtedy będzie można ocenić skupienie.

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Dziękuję Darku za podpowiedź z tarczą, jak się wezmę za przestrzeliwanie po Nowym Roku, to tak zrobię. Z Dornem to nic pewnego, może być Dorn albo zwykły Jagerstutzen, jak przyjdzie, to będę wiedział.

alterjorge
Bywalec
Posty: 103
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge »

Przyszły jegry w końcu. Jeden Dorn, drugi zwykły. Mam dużo radości.

Awatar użytkownika
mar_kow
Stary bywalec
Posty: 540
Rejestracja: pt 16.lut.2018 - 12:18
Lokalizacja: Mazury
Moja broń: skuteczna

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: mar_kow »

alterjorge pisze:
pt 31.sty.2020 - 16:28
Przyszły jegry w końcu. Jeden Dorn, drugi zwykły. Mam dużo radości.
Gratulacje sprzętu :piwo: . Tylko opisuj dużo co by nasza zazdrość była większa... ;)

ODPOWIEDZ