Krótka historia trzpienia w lufie

Broń długa taka jak karabiny i strzelby.
alterjorge
Posty: 75
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge » czw 28.lis.2019 - 15:57

Karabin był oczywiście przeznaczony dla strzelców, używali go żuawi jak już powstała ta formacja. Sorry za nieścicłość. Co do amunicji to jeszcze wiem niewiele.
P.S. Darku zapraszam na kawę, nie zapomnij aparatu, karabin jest już gotowy, rusznik nadał mu ostatniego szlifu , więc można fotografować.

Derek
VIP
Posty: 748
Rejestracja: pt 13.maja.2016 - 22:03
Lokalizacja: www.celpal.org
Moja broń: brak

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Derek » czw 28.lis.2019 - 20:20

Fajna książka na temat wojsk włoskich https://web.ipmsusa3.org/content/armies ... volunteers
Czytałem tylko tą recenzję a na jednej z opublikowanych stron pisze, że karabin Mazocchi'ego był odpowiednikiem - kopią karabinu francuskiego zatem prawdopodobnie używał też amunicji wzorowane na francuskiej.

Jest i ebook do nabycia https://books.google.pl/books?id=vNJjDw ... NE&f=false

Wycior
VIP
Posty: 1274
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior » czw 28.lis.2019 - 22:01

W wymienionej przez kolegę Dereka książce wojskom papieskim jest poświęconych niestety tylko niecałych pięć stron i dwie barwne plansze. Dużo więcej informacji zawiera francuski Tradition Magazine HS No 13 (80 stron), w całości poświęcony armii papieskiej tego okresu (la neuvieme croisade 1860-70). W rozdziale poświęconym żuawom podano, że początkowo głównym uzbrojeniem były francuskie karabiny strzelców Mle 1840 (a więc systemu Delvigne) z bagnetem jataganowym Mle 1842. Wygląda na to że Francuzi wykorzystali okazję "wypchnięcia" przestarzałego już sprzętu. Sądząc po obecności trzpienia i wyglądzie celownika Mazocchi wzorował się zapewne na francuskim karabinie strzelców Mle 1846. Był on wówczas wciąż regulaminowym uzbrojeniem żabojadów i może dlatego nie mieli ochoty się go pozbywać. Wolno założyć że dla pozyskania skuteczniejszej broni armia papieska musiała we własnym zakresie zlecić jej produkcję. Przypuszczalnie karabiny Mazocchiego wydano początkowo żołnierzom batalionu franko-belgijskiego i ci zachowali je po przemianowaniu na żuawów. Nowo wcieleni ochotnicy dostali prawdopodobnie starszą broń francuską.

alterjorge
Posty: 75
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge » czw 28.lis.2019 - 23:07

Tu ciekawy artykuł o samym bagnecie, ale jest parę ciekawostek o samym karabinie:https://en.calameo.com/read/0041573263bee38e81ae7

Wycior
VIP
Posty: 1274
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior » pt 29.lis.2019 - 12:02

Bardzo ciekawy materiał. Z wyglądu karabin Mazzocchiego jest bardzo podobny do francuskich Mle 1846/1853 - trudno dostrzec różnice. Taka sama jest długość (1262 mm) i ciężar (4.46 kg). Można chyba założyć że strzelano pociskami w stylu Tamisiera. Nieracjonalnie przypuszczać że dla 1000 karabinów był sens wymyślać nową amunicją.

Podobieństwo karabinu Mazzocchiego do broni francuskiej wydaje się logiczne. Papiescy nastawiali się na broń francuską a własna produkcja nie powinna od niej za daleko odbiegać, tak ze względów taktycznych jak i logistycznych. O ile jednak broni francuskiej z tego okresu zachowało się sporo, to karabinów Mazzocchiego zostało zapewne bardzo niewiele (ciekawe ile?). Poza tym karabin ten ma prawie na pewno przeszłość bojową i był świadkiem ważnych wydarzeń historycznych. Dlatego, @alterjorge, czapka z głowy, wyhaczyłeś niesamowity, unikalny zabytek, do tego pięknie zachowany.

alterjorge
Posty: 75
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge » pt 29.lis.2019 - 21:36

Karabinów Mazzocchi'ego zachowało się niewiele, jest opisywany jako rzadki . Rzeczywiście na pierwszy rzut oka przypomina karabin Mle1846/53 ale płyta zamka i kontrblacha są inne niż w broni francuskiej. Karabiny te były pod Castelfidardo, w San Angelo i Manteną, były przy wizycie Piusa IX w obozie wojskowym strzelców i żuwawów, o czym szczegółowo pisze Adam Dąbrowa -Morawski, naoczny świadek tej wizyty, zresztą wówczas już w służbie w zouave pontificale. Co do amunicji, to myślę, że nie wynajdowano nic nowego, nie było chyba takiej potrzeby, sprawdzę przy przestrzeliwaniu pociski od Kol. Wyciora, dobrze chodziły w karabinie szaserów ( 17,8), tu do lufy wchodzą z wyraźnym oporem ( Mazzocchi to kaliber 17,6), sądzę, że bez kalibracji się nie obejdzie. Dotąd nie udało mi się ustalić, czy miał przerobiony uchwyt na bagnet z jataganowego na tulejowy, czy nie. Na lufie nie ma śladów takiej przeróbki, albo może nie dostrzegam, bo nie mam wprawy, ale skoro widziałem na zdjęciu bagnet jataganowy do Mazzocchiego z numerem 696 a mój karabin ma 615, to by znaczyło, że jednak był przerabiany uchwyt na bagnet. No to i jeszcze parę innych rzeczy jest do ustalenia.

Wycior
VIP
Posty: 1274
Rejestracja: pt 14.kwie.2017 - 14:45
Lokalizacja: Okolice Katowic
Moja broń: CP i ostry jęzor

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: Wycior » pt 29.lis.2019 - 22:24

Zaczepy na bagnet były zwykle lutowane do lufy "na styk" spoiwem mosiężnym. W takim przypadku przy fachowo zrobionej przeróbce na lufie mógł nie zostać żaden widoczny ślad po odlutowaniu pierwotnego zaczepu.

alterjorge
Posty: 75
Rejestracja: ndz 01.lip.2018 - 20:28
Moja broń:

Re: Krótka historia trzpienia w lufie

Post autor: alterjorge » pt 29.lis.2019 - 22:44

To teraz potrzeba ustalić kiedy i dlaczego zrezygnowali z bagnetów jataganowych?

ODPOWIEDZ