Celnosc navy 36

Generalnie broń krótka taka jak rewolwery oraz pistolety.
mackra
Stary bywalec
Posty: 664
Rejestracja: sob 28.paź.2006 - 00:15
Lokalizacja: Krakow
Moja broń:

Post autor: mackra »

Raczej "gr" niz "grs". Co do kropki, to chyba ktos z RJP twierdzil kiedys, ze pisownia skrotow nazw jednostek miary bez kropki nie dotyczy jednostek pozaukladowych :) Ale nawet jesli to prawda, to takie niuanse mozemy sobie darowac :P

Piotr, moze ty masz za duze przedmuchy?

ray-x
Posty: 9
Rejestracja: wt 14.lis.2006 - 21:37
Lokalizacja: Wrocław
Moja broń:

Post autor: ray-x »

Może być jeszcze do tego tak, że PiotrS ma rewolwer Ubertiego z głębszym gwintem i bardziej rozwierconymi komorami na kulki .38 i potrzeba większej energii żeby przekalibrować większą kule w stożku na .36 a potem jeszcze ją przepchnąć przez głębszy gwint niż w "gładkich" piettach, może faktycznie ma większe przedmuchy może do tego słabiej sprasowuje ładunek i nie stosuje przesianego prochu - więc musi sypać go znacznie więcej - wszystko jest możliwe to w końcu broń czarnoprochowa i w tym jej urok.
Tak dla ciekawości podam że Remington robił kiedyś naboje .22LR wypełnione ładunkiem czarnego prochu o masie 0,32gr z pociskiem ważącym 2,6gr - jakaś dziwna zbieżność proporcji mi wychodzi że daję dwa razy większą naważkę przy dwa razy cięższej kuli :) i jest faktycznie dobrze.
Panowie, mam propozycję żeby zamieszczać tarcze z treningów - będzie o czym pisać praktycznie. Jak tylko będę miał zamieeszczę. Pozdrawiam.

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

Włodek, jeśli dla Ciebie wybicie kuli z 5 mm przybitką filcową z komory niezaładowanej prochem "chwila moment i po sprawie", to jestem pełen podziwu. Dla mnie to była droga przez mękę, dopiero rozkruszanie kuli grajcarem pomogło, a i tak lekko zarysowałem wnętrze komory, czym wkurzony jestem dotąd, choć rysa drobna i nie powinna mieć wpływu na parametry strzeleckie, ale to się jeszcze zobaczy. Żałuję, że na strzelnicy nie podsypałem pod kominek nieco prochu, próbując wystrzelić kulę.
Z dyskusji "naważkowej" wniosek, że około 1 gram prochu do navika .36 to dawka wokół której trzeba zaczynać eksperymenty.

Awatar użytkownika
Mincerz
Stary bywalec
Posty: 762
Rejestracja: czw 26.paź.2006 - 00:25
Lokalizacja: Warszawa
Moja broń:

Post autor: Mincerz »

MaciekP pisze:Włodek, jeśli dla Ciebie wybicie kuli z 5 mm przybitką filcową z komory niezaładowanej prochem "chwila moment i po sprawie", to jestem pełen podziwu. Dla mnie to była droga przez mękę, dopiero rozkruszanie kuli grajcarem pomogło, a i tak lekko zarysowałem wnętrze komory, czym wkurzony jestem dotąd, choć rysa drobna i nie powinna mieć wpływu na parametry strzeleckie, ale to się jeszcze zobaczy. Żałuję, że na strzelnicy nie podsypałem pod kominek nieco prochu, próbując wystrzelić kulę.
Z dyskusji "naważkowej" wniosek, że około 1 gram prochu do navika .36 to dawka wokół której trzeba zaczynać eksperymenty.
1. od czego młotek gumowy? Przecie wybicie kuli to 2-3 ruchy. Po co komu grajcar?
2. u mnie (hege-uberti) "makarow" to za mało, "para" dobrze, "TT" może będzie lepiej? A ja głównie strzelam dla wrażeń a nie dla wyników na tarczy.
Pozdrawiam!

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

Mincerz, a jak Ty to dokładnie robisz? Bo u mnie było tak: wykręcony kominek, a w komorze 5 mm filcu i kula wciśnięta pobojczykiem, wkładam patyczek od strony kominka, pukam młotkiem, filc sprężynuje i... gówno. Dopiero grajcar wkręcony od strony kuli poradził, też nie bez bólów. A najbardziej - sorry za brzydkie słowo - wkurwiło mnie to zarysowanie komory grajcarem właśnie.

Awatar użytkownika
Mincerz
Stary bywalec
Posty: 762
Rejestracja: czw 26.paź.2006 - 00:25
Lokalizacja: Warszawa
Moja broń:

Post autor: Mincerz »

MaciekP pisze:Mincerz, a jak Ty to dokładnie robisz? Bo u mnie było tak: wykręcony kominek, a w komorze 5 mm filcu i kula wciśnięta pobojczykiem, wkładam patyczek od strony kominka, pukam młotkiem, filc sprężynuje i... gówno. Dopiero grajcar wkręcony od strony kuli poradził, też nie bez bólów. A najbardziej - sorry za brzydkie słowo - wkurwiło mnie to zarysowanie komory grajcarem właśnie.
Na pewno nie w powietrzu. I albo bębenek opiera się o krawędź stolika (uderzam w patyk) albo patyk (wtedy uderzam w bębenek). Ja do takich zabaw mam kawałek twardego drutu 4mm z koszulką ochronną. Ale już odbijałem kule na strzelnicy czym popadło. Te 5 mm filcu nie mają prawa sprężynować w takim stopniu.
Co do szkód po grajcarze. To jest to zabawka dla gładkiej lufy. A do gwintowanej to bardzo ostrożnie. I jak komuś jest potrzebny to lepiej niech idzie do rusznikarza, da 30 pln i ma to zrobione na dobrym poziomie.
Pozdrawiam!

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

A jakich przybitek używasz?

Awatar użytkownika
Mincerz
Stary bywalec
Posty: 762
Rejestracja: czw 26.paź.2006 - 00:25
Lokalizacja: Warszawa
Moja broń:

Post autor: Mincerz »

MaciekP pisze:A jakich przybitek używasz?
filc 5-6 mm, 10-12 mm. Albo kaszka.
Mam płat filcu o grubości około 10-12 mm i w zimę zrobiłem kilkaset przebitek. Część grubych a część pociąłem na połówki. I teraz mam już resztki. Zawsze mam ich kilkanaście sztuk ze sobą.
No i głównie kaszka której stałem się wielkim fanem.
Pozdrawiam!

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

Z kaszką czy kartonem wybijanie idzie znacznie łatwiej, wiem to od kolegów. Z filcem się namęczyłem; oczywiście, że nikt tego nie wybija w powietrzu. Grajcar to była ostateczność, zresztą komory nie są gwintowane i gdybym go równiej wkręcał, to nawet zadraśnięcia by nie było w komorze, ale po cierpliwym wybijaniu patyczkiem i młotkiem (ze skórą przyklejoną do obucha) dostałem furii.

Awatar użytkownika
Mincerz
Stary bywalec
Posty: 762
Rejestracja: czw 26.paź.2006 - 00:25
Lokalizacja: Warszawa
Moja broń:

Post autor: Mincerz »

Bo to się kupuje młotek gumowy, blacharski i tym można walnąć bez obaw. Nawet jak się nie trafi w patyczek, nawet jak uderzy w oksydowaną część. Dwa, trzy mocne uderzenia i po sprawie.
Więcej czasu zajmuje zdjęcie bębna i odkręcenie kominka.
Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
andree
Bywalec
Posty: 366
Rejestracja: pn 16.paź.2006 - 19:20
Lokalizacja: Poznań
Moja broń:

Post autor: andree »

MaciekP pisze:..... w komorze, ale po cierpliwym wybijaniu patyczkiem i młotkiem (ze skórą przyklejoną do obucha) dostałem furii.
Aby uniknąć takich stanów w przyszłości możesz to przecież przetrenować w domu, sposobem wskazanym przez Mincerza. Z tym, że patyczek zastąpić dobrym gwożdziem o stępionym czubku. Siknąć 'balistolem' lub czymś podobnym od strony kominka (ułatwia i zabezpiecza na wypadek pozostawienia resztek prochu) i na kulę, odczekać minutkę i puk,puk. Wyjdzie gładko, jak pieniążki po wypłacie.

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

Racja z tym młotkiem gumowym, mam w garażu duży murarski i zapomniałem (właśnie przyniosłem sukinsyna). Zapłaciłem frycowe. Z gwoździem wkładanym od strony kominka byłbym ostrożny ze względu na gwintowany otwór kominkowy w bębnie. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
andree
Bywalec
Posty: 366
Rejestracja: pn 16.paź.2006 - 19:20
Lokalizacja: Poznań
Moja broń:

Post autor: andree »

Młotek nie należy do przedmiotów niezbędnych strzelającemu z rewolweru. Ja też mam w garażu kilka młotków, łącznie z gumowym i repliką Paramonowa. Na strzelnice nic z tego nie zabieram, stać mnie na buty.

MaciekP
Stary bywalec
Posty: 920
Rejestracja: śr 11.paź.2006 - 16:52
Lokalizacja: Lublin
Moja broń:

Post autor: MaciekP »

Tylko że butami na strzelnicy nie wypchniesz kuli, chyba że się porządnie zaprzesz.
Ps. Co się tu, do licha, dzieje, napisali mi, żem expert, za jakie grzechy?

mackra
Stary bywalec
Posty: 664
Rejestracja: sob 28.paź.2006 - 00:15
Lokalizacja: Krakow
Moja broń:

Post autor: mackra »

Widocznie wygadales limit :)

ODPOWIEDZ