Broń z Ukrainy zwożona do Polski

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
roundball
Bywalec
Posty: 155
Rejestracja: czw 13.paź.2016 - 19:10
Lokalizacja: Żywiec
Moja broń:

Broń z Ukrainy zwożona do Polski

Post autor: roundball » pn 10.wrz.2018 - 16:17

Takie luźne nawiązanie do prawdopodobnej zmiany ustawy i również dla tych co to myślą że "prawo" jest najważniejsze i w razie czego polecą oddawać zamiast schować.

Nie zawsze będzie tak dobrze jak jest teraz.
Obyście kiedyś nie przeklinali dnia w którym pozbyliście się jakiejkolwiek broni, choćby mało wartej bojowo czarnoprochówki.

http://www.polishclub.org/2017/09/09/kl ... um=twitter


Nowa Ukraińska Podziemna Armia?

Teraz nie ma niemal miesiąca, aby nie zatrzymano próby przemytu broni. Ten rok jest szczególnie dorodny w efektowne akcje. Najpierw 31 marca czworo Ukraińców zatrzymano przy próbie wwiezienia na terytorium Polski morskiego działka przeciwlotniczego AK-630 kaliber 30 mm. W kwietniu udaremniono przemyt dwóch sztuk broni długiej i dwóch sztuk broni krótkiej. A to tylko to, co wyłapano. Jak wynika z policyjnych danych, aż 552 sztuki nielegalnej broni palnej przechwyciło CBŚP w całym 2016 r. W porównaniu z poprzednim rokiem jest to wzrost o prawie 80 proc. i dwa razy większy niż w całym 2014 r. Jest to efekt zalewu broni właśnie z Ukrainy.

O tym, że nasza granica nie jest szczelna, pokazała kuriozalna historia z maja, gdy do Polski bez żadnego nadzoru wjechał transport pięciu czołgów T-64 BM z Ukrainy. Czołgiści podobno jechali na zawody w Niemczech. Jednak dopiero po kilkudziesięciu kilometrach po przekroczeniu granicy dyskretną obserwacją objęła konwój polska policja. A przecież czołgiści mogli przewozić broń, która została rozładowana zanim kolumną czołgów zainteresowała się policja.

– Mamy do czynienia z celowym przerzuceniem broni do Polski – tłumaczy nam jeden z oficerów ABW zajmujących się sprawą, i dodaje, że problem jest bardzo poważny. Na niebezpieczeństwo powstania w Polsce podziemnej armii ukraińskiej zwracał uwagę już w połowie zeszłego roku znany publicysta Stanisław Michalkiewicz, a w grudniu alarmował, że ma wiarygodne informacje o kolejnych dużych transportach przemycanej broni do Polski.

Na pewno dla części przemycających jest to zwykły biznes. Na Ukrainie karabinek AK kosztuje między 500 a 1 tys. dolarów, czyli tanio. Miotacz granatów, zależnie od wersji, to koszt 600–800 dolarów. Ręczne granaty oferowane są natomiast już od 10 dolarów za sztukę. Szacunki mówią, że na Ukrainie jest aż 6 mln sztuk niezarejestrowanej broni palnej. To właśnie ona jest przerzucana do Polski. Funkcjonariusze służb, którzy zajmują się przemytem, szacują, że wjechało do naszego kraju minimum kilkadziesiąt tysięcy broni krótkiej. Granica jest dziurawa jak przysłowiowe sito.

Dostęp diaspory ukraińskiej, szacowanej już na około 1,5 mln osób (w tym ponad milion przyjezdnych pracowników) budzi niepokój. Ukraina jako państwo nie jest bowiem przyjazne Polsce.

Awatar użytkownika
RedGuy
Stary bywalec
Posty: 500
Rejestracja: pn 14.sie.2017 - 21:40
Lokalizacja: Kamieńsk
Moja broń:

Re: Broń z Ukrainy zwożona do Polski

Post autor: RedGuy » wt 11.wrz.2018 - 07:28

Chyba cię trochę poniosła ta paranoiczna teoria spiskowa. Jasne, są przypadki przemytu broni ale dlatego że jest na nią popyt. Bądź co bądź mamy swych bandziorów którzy chętnie zaopatrzą się u nich. Jako że Ukraina jest w stanie wojny (choć po zachodniej części tego nie widać), dodatkowo toczy ją rąk korupcji począwszy od samej góry po szeregowego policjanta to o broń tam zapewne nie trudno. Poza tym wraz z ludźmi jadącymi za lepszym życiem na zachód udała się część wszelkiej maści bandziorów i próbują tutaj coś ugrać. Ukraińcy jako ludzie są przyjaznym nam narodem, dzieli nas polityka naszych krajów i niestety ciężka historia. Licytowanie się kto komu większą krzywdę zrobił nie ma sensu bo kożysta na tym nasz inny, tym razem wspólny wróg. Owszem należy pamiętać ale żyć dalej i próbować budować kontakty z sąsiadami zamiast się na wszystkich wypinać.
Odnośnie przemytu broni to wina naszych służb celnych że wpuszczają broń do kraju. To nie jest tak że mają pełne ręce roboty bo miałem okazję zakosztować przejazdu przez granicę i o ile ukraińscy celnicy powoli ale robotę wykonują to na polskim przejściu stałem godzinę i nic, powtarzam nic nikt nie robił. Rozumiem jakby chociaż trzepali i samochody a tu łażą jak święte krowy i omijają jak śpią kupę. Prędzej odprawiali pojazdy z poza Unii niż unijne. Daj im teraz podwyżki darmozjadom.

ODPOWIEDZ